PAWILON ZOO W KRAKOWIE W ŁUPKU „KSIĘŻYCE”

PAWILON ZOO W KRAKOWIE W ŁUPKU „KSIĘŻYCE”

Zoo zajmuje powierzchnię 20 ha i mieszka w nim około 270 gatunków zwierząt. Warto poświęcić na wizytę więcej…

Czytaj...
TAJ MAHAL I MARMUR MAKRANA

TAJ MAHAL I MARMUR MAKRANA

Taj Mahal został wybudowany w czasach, gdy Indiami rządzili ich pogromcy z muzułmańskiej dynastii Wielkich Mogołów. To o…

Czytaj...
PRÓBKI KOSMICZNEJ SKAŁY

PRÓBKI KOSMICZNEJ SKAŁY

Pobranie próbek „czystej” materii kosmicznej, która przetrwała do naszych czasów w oryginalnej formie od momentu powstania Układu Słonecznego…

Czytaj...
REWITALIZACJA RYNKU W RAWICZU

REWITALIZACJA RYNKU W RAWICZU

Rewitalizacja zabytkowej przestrzeni miejskiej Rawicza zbliża się wielkimi krokami. Pod koniec lipca w urzędzie miasta podpisano umowę na…

Czytaj...
Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2011 JoomlaWorks Ltd.

WKŁADAJĄ SERCE W KAMIEŃ

To nie pierwsza inwestycja tego rodzaju realizowana przez firmę Furmanek z Daleszyc. Ta jest jednak wyjątkowa. Nekropolia o powierzchni ok. 7 tys. M kw. znajduje się na terenie Memoriału „Bykowieńskie Mogiły” koło Kijowa. To tam NKWD zabijało swoje ofiary od końca lat 20. i w czasie najkrwawszych czystek stalinowskich w latach 30. Cmentarz powstał według projektu artystów z Air Projekt i Moderau Art. Swoją formą nawiązuje do koncepcji Zdzisława Pidka, Andrzeja Sołygi oraz Wiesława i Jacka Synakiewiczów – twórców pozostałych trzech miejsc pochówku polskich oficerów i inteligencji pomordowanych na rozkaz Józefa Stalina w 1940 roku. Ocenia się, że spoczywa tu około 100 tys. osób. Reportaż z uroczystości otwarcia był dla krewnych zmarłych wielkim przeżyciem, a dla firmy Furmanek – uwieńczeniem ponad 15-tygodniowych prac. Budowa cmentarza na Ukrainie wymagała wyjątkowej mobilizacji. O jej szczegółach rozmawiają z nami przedstawiciele firmy Furmanek: Krzysztof Furmanek, współwłaściciel firmy, oraz Grzegorz Śmiech, kierownik Zakładu Kamieniarskiego Furmanek Sp.J.

Świat Kamienia: Jak wyglądał proces kontroli, by wyeliminować jakąkolwiek pomyłkę w napisówkach? To w sumie 400 tys. liter, a wszystkie z terminem wykonania 6 tygodni!
Grzegorz Śmiech: Wykonywaliśmy ponad 60 tys. liter tygodniowo. Było to duże wyzwanie logistyczne dla działu produkcji, ze względu na krótki czas na realizację. Proces kontroli był wielostopniowy, począwszy od pracowników Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, przez projektanta przygotowującego grafikę, następnie osoby wykonujące napisy, na montażystach kończąc. Do tej pory nie mieliśmy informacji o błędach, ale w przypadku, kiedy takie się pojawią, jesteśmy przygotowani na szybką poprawkę.

ŚK: Ściana ołtarzowa wykonana jest z granitu Kuru Grey. Składa się z 10 elementów, a całość waży 80 ton. Jak wyglądało złożenie tak pokaźnych i ciężkich elementów w jedną całość?
G.Ś.: Kamień przed zamontowaniem przebył długą drogę po Europie. Wszystkie bloki granitowe ze względu na gabaryty musieliśmy zamówić w Finlandii. Następnie transportowaliśmy je do zakładu produkcyjnego, gdzie były wycinane, obrabiane i piaskowane. Stąd już gotowe trafiały na Ukrainę. Łącznie na Ukrainę pojechały 24 samochody załadowane gotowymi elementami kamiennymi wykonanymi głównie z fińskiego granitu Kuru Grey. Dzięki pomocy ROPWiM i osobistemu zaangażowaniu pana ministra Andrzeja Kunerta i pani naczelnik Teresy Baranowskiej udało się skracać do minimum czas spędzony na granicy z Ukrainą.

ŚK: Jakieś swoiste patenty „made in Furmanek” dotyczące kotwienia kamiennych elementów?
Krzysztof Furmanek: Montaż ściany ołtarzowej odbywał się za pomocą dźwigów. Wszystkie elementy przed wyjazdem z Polski były „pasowane na sucho”. Dla każdego z czytelników wiadomym jest, że elementy o długości 4,5 metra trzeba było transportować poziomo. Do stawiania elementów do pionu i montażu używaliśmy specjalnie uszytych pasów o odpowiedniej nośności i długości. Przy samym montażu oprócz standardowych wymogów utrzymania pionu i jak najmniejszej spoiny między poszczególnymi elementami należało jeszcze zwrócić szczególną uwagę na to, aby litery na dwóch sąsiednich elementach były w tej samej linii. Wymagało to wielu korekt wysokości ustawianego elementu dosłownie o milimetr lub dwa. Wykonywaliśmy to za pomocą blach ze stali INOX, które podkładaliśmy pod montowany element. Po ostatecznym ustawieniu danego bloku o wysokości 4,5 m i podstawie 1,2×0,4 m, przed odpięciem zawiesi musieliśmy zabezpieczyć montowane elementy do czasu związania kleju. Ułatwił nam to wymyślony przez nas system odciągowych lin stalowych ze śrubą rzymską. Przydały się doświadczenia zdobyte przy montażu ściany płaczu w obozie koncentracyjnym w Bełżcu, gdzie montowaliśmy jeszcze większe bloki.
G.Ś.: Co ciekawe, na czas prac w Bykowni musieliśmy na dwa miesiące całkowicie zreorganizować prace zakładu. Wymagało to od nas dużego skupienia oraz utrzymania wielkiego porządku w dokumentach. Z perspektywy widzę, że to wyzwanie bardzo usprawniło naszą obecną pracę i wiele nas nauczyło. Myślę, że udało się to dzięki temu, że w zakładzie jesteśmy wszyscy bardzo zgranym zespołem. Wszyscy bardzo dobrze wiedzieliśmy, że na błędy nie ma ani czasu, ani miejsca.

ŚK: Mówicie o załodze, która liczy aż 120 osób! Podejmowanie się tego typu zleceń to wielka odpowiedzialność. Musicie dysponować nie tylko świetnym zapleczem maszynowym. Roboty realizowane z dala od siedziby firmy wymagają wielu wyrzeczeń od pracowników. Rozłąka z rodziną z jednej strony. Z drugiej – konieczność zakwaterowania, przetransportowania maszyn i materiału.
K.F.: Zatrudniamy wysoko wykwalifikowanych pracowników – kierowników budów, inżynierów, kamieniarzy – oraz posiadamy m.in. dział zaplecza technicznego i transportu, który odpowiada za logistykę. Mamy dobry park maszynowy – maszyny sterowane cyfrowo, waterjet, piły profilowe – samochody ciężarowe, agregaty prądotwórcze, podnośniki, kontenery mieszkalne i magazynowe. Muszę przyznać, że pierwszy kontrakt zagraniczny kosztował mnie wiele stresu, a obecnie organizacja takich budów jest o wiele łatwiejsza.

ŚK: Jak wyglądała organizacja prac na Ukrainie? Wojsko strzegło obiektu? Nie baliście się, że coś po prostu… zginie?
K.F.: Przyznam szczerze, że podczas pierwszej wizyty na przyszłym placu budowy przeżyłem szok, gdy okazało się, że znajdujemy się w środku lasu bez prądu i wody. Całą budowę wykonano za pomocą agregatów prądotwórczych. Pracowali z nami również Ukraińcy. Dobrze wspominam tę współpracę. Nie było sporów i nieporozumień. Magazyny znajdowały się na terenie budowy. Z obu stron było pełne zaufanie do siebie, przez cały okres prac nie zginęło nic. Wraz ze zbliżającym się terminem otwarcia dawało się odczuć rosnące zainteresowanie służb bezpieczeństwa.

ŚK: Bardzo często wygrywacie przetargi na realizację nekropolii upamiętniających walkę i męczeństwo narodu polskiego. Skąd taki profil działalności?
K.F.: Przez lata uzbierała się spora lista realizacji związanych z nekropoliami, między innymi Cmentarz Orląt Lwowskich, cmentarz na Monte Cassino oraz trzy tegoroczne projekty (Kijów – Bykownia, Wilno, Loreto). Składamy oferty w wielu przetargach nie tylko związanych z cmentarzami. Głównym profilem naszej działalności jest szeroko pojęte kamieniarstwo. A dominującą specjalnością jest konserwacja i renowacja zabytków, nekropolie wpisują się w ten profil. Prywatnie interesuję się historią. W wolnych chwilach czytam książki o tematyce historycznej, w szczególności o tematyce II wojny światowej i historii Polaków na wschodzie. Zaszczyt pracy przy cmentarzach wojennych traktuję jako mój prywatny hołd złożony poległym. Prace przy cmentarzach wojennych pozwalają mi na poszerzanie wiedzy na ten temat oraz poznanie wielu ciekawych osób i historii z nimi związanych. Uczestniczyłem w uroczystościach rocznicowych na remontowanych cmentarzach. Wielką przyjemnością jest dla mnie możliwość osobistego spotkania i rozmowy z rodzinami poległych i żyjącymi jeszcze kombatantami. W trzydziestoletniej historii firmy wykonywaliśmy wiele bardzo prestiżowych inwestycji. Przez dziesięć lat realizowaliśmy roboty kamieniarsko-konserwatorskie w Sanktuarium na Jasnej Górze. Wypada wspomnieć o renowacji Pomnika Nieznanego Żołnierza w Warszawie, Pałacu w Wilanowie, konserwacji i rekonstrukcji detali architektonicznych w łódzkiej Manufakturze. Była też Archikolegiata Łęczycka w Tumie i rezydencja Prezydenta RP w Wiśle, zamek w Dzikowie, Zamek Królewski w Warszawie i wiele innych.

ŚK: Czy podczas prac realizujecie tylko zlecenie, czy jest okazja „poprawiania” wizji projektanta?
K.F.: Najbardziej lubię realizować nietypowe zlecenia, wymagające nieszablonowych rozwiązań, między innymi takich jak na cmentarzu w Bykowni czy w obiektach zabytkowych. Przed tego typu realizacjami organizujemy wiele spotkań w gronie specjalistów z dziedziny konstrukcji, konserwacji i architektury, gdzie podczas „burzy mózgów” często znajdujemy najlepsze rozwiązania dla danego obiektu. Podobnie było przy realizacji prac w Bykowni. Bardzo miło wspominam kontakt z projektantem cmentarza, panem Markiem Moderau, który ma bardzo dużą wiedzę na temat obróbki i montażu kamienia. Rozmowy z nim były bardzo rzeczowe. Dokumentacja projektowa była dobrze opracowana, więc nie mieliśmy powodu do zgłaszania zmian w projekcie. Tym samym stosowania swoich patentów. Oczywiście było wiele rozmów i uzgodnień, które dotyczyły bardziej sposobu montażu i spraw logistycznych.

ŚK: Ile inwestycji realizujecie w tej chwili?
K.F.: Za granicami prowadzimy prace konserwatorskie na cmentarzu na Rossie w Wilnie i cmentarzu wojennym w Loreto we Włoszech. Prowadzimy też prace budowlano-konserwatorskie w sanktuarium na Świętym Krzyżu. W listopadzie kończymy również dwie duże realizacje – renowację zespołu pałacowo-parkowego w Podzamczu Chęcińskim oraz renowację i prace rekonstrukcyjne na zamku Krzyżtopór w Ujeździe.

ŚK: Czyli nie jest tak, że musicie zakończyć jedną, by rozpocząć drugą?
G.Ś.: To są akurat prywatne marzenia, które bardzo uspokoiłoby moją pracę, jednak z praktyki wiem, że to jest niewykonalne. Dział inwestycji składa nasze oferty w wielu przetargach. Bardzo często poszczególne inwestycje muszą się zazębiać, żeby zachować ciągłość i stabilność naszej pracy. Personalnie, maszynowo i logistycznie jesteśmy przygotowani do realizacji wielu prac w tym samym czasie. Naszym atutem jest również własna hurtownia kamienia Furmanek Trading, gdzie do naszej dyspozycji posiadamy ponad 63 tysiące metrów kwadratowych kamienia w postaci płyt i płytek.

ŚK: Dziękujemy za rozmowę

 

Nie czekaj dodaj firmę

do naszego katalogu!

 

 

Dodaj firmę...

 

Dodaj ogłoszenie drobne

do naszej bazy!

 

 

Ogłoszenia...

45-837 Opole,
ul. Wspólna 26
woj. Opolskie
Tel. +48 77 402 41 70
Biuro reklamy:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Redakcja:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.">
     Wszystkie prawa zastrzeżone - Świat-Kamienia 1999-2012
     Projekt i wykonanie: Wilinet